Artykuł ukazał się w Zachodnim Poradniku Łowieckim (nr 3/2009)

Od zarania dziejów, gdy tylko człowiek rozpoczął swoją przygodę z pozyskiwaniem mięsa dzikiej zwierzyny do celów konsumpcyjnych, rozpoczęło się też wielkie kombinowanie w jaki sposób ułatwić sobie zdobycie kawałka dziczyzny aby wyżywić rodzinę. Pramyśliwy wykorzystywał do tych celów naturalne okoliczności stwarzane mu przez naturę np. drzewa owocujące smacznymi dla zwierzyny owocami, czy też bagniste dołki, w których zwierzyna zażywała kąpieli czy nawet zbiorniki wodne niezbędne do gaszenia pragnienia. Jednak nie każdy taki potencjalny punkt, do którego ciągnęła zwierzyna, nadawał się na urządzenie zasadzki i upolowanie pożądanego zwierzęcia. Dlatego też ówczesny myśliwy spróbował przenieść atraktor, jakim było pożywienie preferowane przez jego potencjalną zdobycz, w miejsce, które dawało największą szansę sukcesu łowieckiego..... i tak powstało pierwsze nęcisko.

Łowiectwo i techniczne nowinki

Czas płynął, człowiek i jego techniki łowieckie ewoluowały, a dzisiejsza wiedza na temat wabienia zwierzyny stała się gałęzią przemysłu łowieckiego. Mimo, że wielu myśliwych stara się głośno zaprzeczać swojemu poparciu dla nowinek technicznych, argumentując to przywiązaniem do wieloletnich tradycji, to jednak żaden z nich nie chce korzystać z metod polowań chociażby z zeszłych dziesięcioleci, o czasach wcześniejszych nie wspominając. Nowoczesna optyka, odzież, broń i amunicja, a także metody nęcenia wkroczyły wraz z myśliwymi w XXI wiek.

Dziś w celu założenia nęciska korzystać możemy z wielu rodzajów atraktorów wabiących. Opracowano szereg płynnych przywabiaczy zwierzyny do zaprawiania karmy wykładanej na nęciska o zapachach najbardziej lubianych przez zwierzynę (np. owocowych, kukurydzianych itp.). Skuteczność tego typu atraktorów rozwinęła się do tego stopnia, że producent płynu pobudzającego dziki do buchtowania musiał na nim umieścić ostrzeżenie, aby nie używać go zbyt blisko pół ponieważ może to spowodować, że dziki splądrują pobliskie pola i bardzo trudne będzie pozbycie się ich z tego terenu. Poza preparatami płynnymi są też granulaty mające na celu wabienie i przyciąganie w okolice nęciska. Preparaty znane od pokoleń, takie jak smoła bukowa nanoszona na drzewa "malowane" przez zwierzynę, ewoluowały w swoim składzie aby jeszcze skuteczniej przyczyniać się do sukcesu łowieckiego. Nie można też zapomnieć o feromonach używanych do wabienia lisów w okresie cieczki czy byków w okresie rykowiska. Środki te, zdaniem wielu myśliwych, w bardzo prosty sposób zwiększają prawdopodobieństwo udanego polowania. 

Ułatwienia dla myśliwych

Jednak i tu umiejętność łowcy odgrywa kluczową rolę. Otóż korzystać z nowości trzeba świadomie. Zdarzyła mi się sytuacja, w której pewien myśliwy (aby nie robić mu wstydu nie napiszę o nim nic więcej) dziwił się, że jego płyn wabiący jelenie jest nieskuteczny. Okazało się, że jego specyfik rodem z USA był przeznaczony do wabienia jeleni wirginijskich, których na próżno szukać w naszych lasach. Jakież było jego zdziwienie kiedy wytłumaczyłem mu, że próbuje zwabić osobnika innego gatunku (przecież według niektórych jeleń to jeleń)... Dlatego też przed stosowaniem tego typu nowinek należy dobrze zapoznać się czy produkt nadaje się do naszych rodzimych łowisk.

Szczytem „nowinek technicznych” jaki udało się do tej pory osiągnąć są automatyczne karmidła samodzielnie dozujące karmę na nęcisko bez konieczności wielokrotnego odwiedzania nęciska. Urządzenia te, powieszone nad nęciskiem, można zaprogramować tak by codziennie o ustalonej porze rozprowadzały pokarm (np. kukurydzę) w ilościach przez nas wybranych w promieniu kilkunastu metrów. W ten sposób łowca udaje się na nęcisko tylko raz, aby uzupełnić karmę w karmidle i nie ryzykuje pozostawienia swojego zapachu w okolicy nęciska. Nie wspiera również koncernów paliwowych częstym zakupem paliwa na wyjazd do lasu.

Łowiectwo nie zatrzymało się i jego techniki wciąż się zmieniają. Ciekawe jakie nęciska czekają na nas w XXII wieku…